SAMOPOCZUCIE PO USTAWIENIACH RODZINNYCH
Pierwsze dni mogą być trudne. Zmienia się nasza świadomość a wraz z nią ocena otaczającej nas rzeczywistości. Przewartościowuje się nasze życie. Często w trakcie ustawień odkrywamy ciążące na rodzie tajemnice i przeżycia. Dzięki temu nabieramy zrozumienia dla naszych bliskich. Poprawiają się relacje. Szczególnie widać poprawę w relacjach z dziećmi, One nie mają tzw przyzwyczajeń, są spontaniczne i otwarte na zmiany.
Czasami zaraz po ustawieniach bywamy podbudowani, pełni sił i optymizmu i czujemy, ze jakiś ciężar zszedł z naszych pleców, czujemy radość i lekkość, moglibyśmy "przenosić góry". A czasami, gdy w trakcie ustawień przeżywaliśmy tzw stupor-zatrzymanie - bardzo bolesne doświadczanie traumy, która zatrzymała przodka w przeżyciach i znieczuliła, to jesteśmy zadumani, refleksyjni, i wówczas także w sposób bardzo świadomy przeżywamy "żałobę" po oddaniu ciężaru, tak byliśmy z nim zżyci.
Ja zachęcam, żeby nie wracać myślami do ustawień, nie analizować i pozwolić temu procesowi zmiany dokonać się w swoim tempie. Spacery, sport - to przyśpieszy i pomoże.
Jak utrzymać zmiany, choć wszyscy wiemy, że przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka?
Świadomie i intelektualnie zostawiać za sobą każdy dzień, tak jak zostawiamy wieczorem ubrania w łazience. Zasnąć i jednocześnie pozwolić, żeby stare umarło. Nie trzymać urazy, nie rozpamiętywać, nie wracać do przeszłości. Rano obudzić się do nowego dnia jak do nowego życia. Zacząć życie od nowa. Powtarzać ten proces co wieczór i co rano. Pozwalajmy sobie na to, żeby co rano budzić się do naszego nowego życia. Spontaniczni lub zaspani, weseli lub nieco mniej - przed nami tylko ten dzień - nowy i niech będzie dobry.
Zapraszam na ustawienia, Katarzyna Sułecka
Styczeń 2026