CZY JESTEM WSPÓŁUZALEŻNIONA?
Współuzależnienie czy współczucie czy współodczuwanie czy współuwikłanie.
Klientka z poczuciem, jak ciężko jej żyć z uzależnieniem partnera.
W ustawieniu miejsce klientki przejmuje ONA - WSPÓŁUZALEŻNIENIE, a na przeciwko ON - UZALEŻNIENIA.
ONA płacze, a w głowie wymyśla co jeszcze mogłaby zrobić, co powiedzieć, ale nie zna jego
pragnień i myśli.
ON ma pragnienie, żeby ONA powiedziała "ZOSTAŃ".
ONA opłakuje męża, który zmarł młodo. Obok NIEJ morze łez.
ONA kładzie się w morzu łez.
ON kładzie się przed jej stopami i opłakuje młodą żonę, która zmarła, zostawiając go z małymi
dziećmi.
ON niemal wciska się w JEJ przestrzeń.
ONA mówi do niego "ŻYJ, ŻYJ".
W tym ustawieniu bardzo wyraźnie widać było ogromne oddanie partnerów. Był to piękny przejaw miłości, gdy ON/ONA, dla NIEJ / dla NIEGO znaczyło więcej niż ja.
To była bardzo piękna i głęboka praca, która ujawniła traumy: małżeńskie - wszelkie działania żeby męża/żonę zatrzymać przy życiu; chęć żeby umrzeć po śmierci małżonka; pozwolenie żeby dalej żyć choć małżonek zmarł; traumy dzieci - lęk przed związkiem bo kochany partner/partnerka może za chwilę, młodo umrzeć.
Często w naszym życiu mamy pragnienie żeby żyć inaczej, a trudno nam to osiągnąć. Powodem jest uwikłanie wynikające z traumatycznych wydarzeń w życiu przodka. Nie jesteśmy świadomi tych mechanizmów i własnych uwikłań, które tak mocno i tak precyzyjnie wkomponowują się w uwikłania partnera.
Razem tworzymy całość - dając sobie nawzajem możliwości do życia według rodowych schematów. W tym przypadku JEJ troska o NIEGO, ratowanie GO, utrzymywanie przy życiu i mówienie "ZOSTAŃ" oraz "ŻYJ, ŻYJ".
Ustawienia są dla mnie niewyczerpanym źródłem do zgłębiania wielkiej tajemnicy jaką jest CZŁOWIEK. Razem odkrywamy rodowe historie i razem przeżywamy losy przodków. Płaczemy, a czasami oddychamy z ulgą. Jedno co mogę powiedzieć: bądźmy dobrzy dla innych, dla wszystkich. Dobroć i miłość jest ratunkiem, to brak miłości rodzi problemy.
Styczeń 2026